-Dzień Dobry-usiadłam do stołu i chwyciłam w rękę tosta z dżemem,który samotnie leżał na szklanym talerzu.
-Jajecznicę?-zaproponowała ciocia.
-Tak,poproszę- uśmiechnęłam się upijając łyk herbaty która już czekała na mnie na stole.
Ciocia Cornelia podała mi i wujkowi jajecznicę. Wzięłam się do jedzenia. Gdy już talerz był pusty wyszłam z domu razem z ciocią i wsiadłyśmy do samochodu. Siostra mojej mamy wysadziła mnie przy Starbucksie. Wyszłam z auta i ruszyłam w stronę kawiarni. Jak zawsze kupiłam Java Chip Frappuccino ,zapłaciłam i wyszłam z napojem z kawiarni.
Powolnym krokiem szłam w stronę butiku.Znów zostało mi trzydzieści minut które minęły podczas drogi. Dziś pracowałam krócej,gdyż na drugą zmianę przyszła Cassie,która jeszcze wczoraj byla chora i musiałam ją zastąpić. Tak więc z pracy wyszłam o czternastej.Od razu złapałam taxi,która podwiozła mnie pod dom.Gdy byłam na miejscu zapłaciłam,podziękowałam i weszłam do domu wujostwa.Zdjęłam buty a następnie zrobiłam sobie coś do jedzenia.Po zjedzeniu posiłku zasiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizję.Nim się spostrzegłam była już 17:20 tak więc pobiegłam szybko do swojego pokoju wyjęłam z szafy to , przebrałam się i poprawiłam makijaż. Wyszłam z domu, zakluczyłam drzwi i zamówiłam taxi. Po trzech minutach przyjechała, podałam adres. Nie minęło dziesięć minut a byłam już na miejscu. Zapłaciłam,wysiadłam z taxi i ruszyłam w stronę restauracji. Wchodząc do środka od razu ujrzałam siedzącego przy jednym ze stolików Liama.
-Cześć, długo czekasz?-podeszłam do stolika.
-Hej,nie przed chwilą przyszedłem- uśmiechnął się wstał i odsunął mi krzesło abym mogła usiąść.
Prawdziwy dżentelmen-pomyślałam.
-Dzień Dobry, co państwo sobie życzą?-podszedł kelner.
-Poproszę carbonarę-odezwał się Liam.
-Ja także-uśmiechnęłam się.
-Coś do picia?-spytał kelner.
-Czerwone wino- powiedział brunet.
Kelner złożył zamówienie i odszedł.
-Mieszkasz tutaj?-spytał Liam.
-Tak, a ty?- odpowiedziałam.
-Od niedawna-uśmiechnął się.
Powolnym krokiem szłam w stronę butiku.Znów zostało mi trzydzieści minut które minęły podczas drogi. Dziś pracowałam krócej,gdyż na drugą zmianę przyszła Cassie,która jeszcze wczoraj byla chora i musiałam ją zastąpić. Tak więc z pracy wyszłam o czternastej.Od razu złapałam taxi,która podwiozła mnie pod dom.Gdy byłam na miejscu zapłaciłam,podziękowałam i weszłam do domu wujostwa.Zdjęłam buty a następnie zrobiłam sobie coś do jedzenia.Po zjedzeniu posiłku zasiadłam na kanapie w salonie i włączyłam telewizję.Nim się spostrzegłam była już 17:20 tak więc pobiegłam szybko do swojego pokoju wyjęłam z szafy to , przebrałam się i poprawiłam makijaż. Wyszłam z domu, zakluczyłam drzwi i zamówiłam taxi. Po trzech minutach przyjechała, podałam adres. Nie minęło dziesięć minut a byłam już na miejscu. Zapłaciłam,wysiadłam z taxi i ruszyłam w stronę restauracji. Wchodząc do środka od razu ujrzałam siedzącego przy jednym ze stolików Liama.
-Cześć, długo czekasz?-podeszłam do stolika.
-Hej,nie przed chwilą przyszedłem- uśmiechnął się wstał i odsunął mi krzesło abym mogła usiąść.
Prawdziwy dżentelmen-pomyślałam.
-Dzień Dobry, co państwo sobie życzą?-podszedł kelner.
-Poproszę carbonarę-odezwał się Liam.
-Ja także-uśmiechnęłam się.
-Coś do picia?-spytał kelner.
-Czerwone wino- powiedział brunet.
Kelner złożył zamówienie i odszedł.
-Mieszkasz tutaj?-spytał Liam.
-Tak, a ty?- odpowiedziałam.
-Od niedawna-uśmiechnął się.
